Niezależnie od tego, czy jesteś teraz w trakcie zmiany nawyków żywieniowych, na redukcji lub budujesz masę mięśni, na pewno zdarzyło Ci się usłyszeć zwrot – a co Ty w ogóle jesz? To Ty nie jesz normalnie? Jedz normalnie a nie wydziwiasz!
Czym w takim razie jest „normalne jedzenie?” i czy dietetyk „karze Ci nienormalnie jeść?”

Więc…czym jest normalne jedzenie?

Jest to dobieranie sobie pożywienia według różnych reguł np. głodu, czasu na zjedzenie, apetytu na coś,
a nie według zawsze tej samej sztywnej zasady, np. „wolno mi tylko zjeść rzeczy, które mają mniej niż 100 kalorii i w ogóle nie zawierają cukru”

  • Jedzenie trzy razy dziennie, z możliwością niewielkiego przegryzania pomiędzy głównymi posiłkami
  • Preferowanie spożywania posiłków w towarzystwie
  • Jedzenie czegoś więcej, jeśli smakuje, zostawienie części posiłku, jeśli jest niesmaczny.
  • Brak poczucia winy, jeśli zjadło się czegoś więcej niż się planowało.
  • Świadomość, że po jednym nadmiernym posiłku nie przytyje się od razu.
  • Traktowanie jedzenia jako nie najważniejszej dziedziny w swoim życiu

Podsumowując: Normalne jedzenie = stabilny ładunek emocjonalny względem jedzenia
Mam tutaj na myśli emocje zarówno pozytywne, jak i negatywne. Głównym zadaniem jedzenia jest dostarczenie nam energii, niezaspokojenie kubków smakowych. Pamiętajmy o tym.

Dietetyk vs Normalne jedzenie?
Rozpoczynając pracę z dietetykiem musimy wiedzieć, że na pewno zmieni się (więcej lub mniej) sposób naszego odżywiania, czy to sprawi, że zaczniemy jeść nienormalnie czy wręcz odwrotnie-nauczymy się jak normalnie jeść?


Najczęstszą obawą jest to, że dietetyk nie pozwoli Ci jeść tego, co smaczne dla Ciebie. Będzie przymuszał to próbowania brukselki mimo, że jej nie znosisz od przedszkola.

Dietetyk nie zabroni Ci jeść czegoś co lubisz.
Nie powie: Nie możesz jeść czekolady! Zabraniam. Jest niezdrowa, kaloryczna i nie myśl, że nie pójdzie w boczki…
Może zaproponować inne rozwiązanie, takie, które ma więcej korzyści dla Twojego organizmu i samopoczucia. Dietetyk porozmawia z Tobą, ile, kiedy i jaką czekoladę możesz zjeść tak, żeby odczuć satysfakcję a żeby nie wpłynęło to negatywnie na Twój cel żywieniowy.
Ale nie powinien nastawiać Cię negatywnie do jedzenia, nawet takiego, które ma skład bardziej skomplikowany niż tablica Mendelejewa.
Chodzi o to, żebyś wiedział, dlaczego nie warto jeść tego typu smakołyków i świadomie zdecydował czy się na to decydujesz. A w momencie, w którym jednak zjesz to (i to trochę za dużo…) nie odczuwał w związku z tym poczucia winy, żalu czy złości na siebie.
Bo to właśnie by było: nienormalne jedzenie. 

Trzymam za Was kciuki!