Czyli dlaczego nie warto liczyć kalorii w trakcie Świąt.

– A co Pani proponuje, żeby nie przytyć w trakcie Świąt? – pada co roku to samo pytanie.
I szczerze mówiąc, kiedyś podchodziłam do odpowiedzi na nie czysto w sposób dietetyczny.
Planowałam strategie jak przygotować organizm przed jak zmniejszyć kaloryczność potraw,
jak oczyścić organizm po świątecznych dniach.
Kiedyś.

W tym roku chciałabym przedstawić również punkt widzenia psychodietetyczki. Rozprawić
się po części z mitami świątecznymi, które niejednym spędzają sen z powiek.
Zacznijmy od tego, że nie przytyjesz przez 2,3 dni. Oczywiście waga może wskazywać
więcej, kiedy staniesz na nią 27 grudnia, ale będzie to wynikiem m.in. zatrzymania płynów
metabolicznych, nagromadzeniem treści pokarmowej czy zwiększoną ilością
zresyntetyzowanego glikogenu wątrobowego. Zwiększenie tkanki tłuszczowej przez tak
krótki okres jest prawie niemożliwe.

Zastanawia mnie, dlaczego z góry zakłada się, że trzeba zjeść bardzo dużo oraz po co w
ogóle ważyć się zaraz po świętach? Dobrze wiemy co się z tym zazwyczaj wiąże: złe
samopoczucie wywołane poczuciem winy i solidne obietnice „nigdy więcej!”
„Święta są raz w roku i należy się nimi cieszyć, dlatego jem za trzech” – usłyszałam. Rozumiem, ale cieszyć można się również na wiele innych sposobów podkreślając ten stan. To nie o serniczek chodzi a o towarzystwo, w jakim go zjemy:)

Dlaczego lubimy jeść przy świątecznym stole?
(Oczywiście poza tym, że po prostu wszystko jest pyszne)
Jedzenie poza koniecznością fizjologiczną pełni szereg innych funkcji w naszym życiu.
Święta oraz ich symbolika zmieniała się w ostatnich latach dla niektórych, mimo to wiele
osób zasiada do stołu gdzie potrawy świąteczne niosą za sobą pewne wartości:

  • są wyrazem tożsamości kulturowej
  • redukują napięcie emocjonalne – kojarzone z przyjemnymi wspomnieniami sprawiają, że
    rozluźniamy się przenosząc w smaki dzieciństwa
  • tworzą przestrzeń do konwersacji i pogłębiania relacji z rodziną, którą nie widujemy
    codziennie
  • sprzyjają podkreśleniu chwili, nadają wyjątkowości
  • są wyrazem uczuć : miłości, serdeczności, szacunku, uznania

Nasuwa się więc myśl, że nie samo jedzenie jest w tym momencie najistotniejsze a wszystko
to co się dzieje wokół niego. Spędzone razem chwile, emocje, budowanie wspomnień.
Czy warto w takim rozmyślać nad ilością spożywanych kalorii? Planować detoxy
oczyszczające, snuć strategię dietetyczne?

Moim zdaniem nie.

Warto jednak zwrócić uwagę na to by nie przejadać się do bólu. Nie doprowadzać się do
stanu, w którym odchorowujemy. Nie o to chodzi by jedzenie miało sprawiać nam
dyskomfort. Warto wziąć pod uwagę stan naszego zdrowia i nie obciążać za bardzo
organizmu.
Dlatego też poniżej parę zdań od dietetyka, dla tych którzy nie chcą w trakcie świąt
zajmować sobie głowy czym innym niż cieszeniem się chwilą:

1. Używaj lżejszych zamienników, zastąp:

  • Mąka pszenna – mąka orkiszowa
  • Cukier – ksylitol
  • Majonez – rozmieszany ½ z jogurtem naturalnym
  • Ciasta z lukrem, słodką polewą czy kremem – ciastem z owocami,
  • Tłuste wędliny – chude mięsa
  • Smażenie mięsa/ryb w głębokim tłuszczu – pieczenie w rękawie do pieczenia lub
  • grillowanie

2. Pij zioła
Warto kilka dni przed jak i w trakcie świąt popijać zioła takie jak: rumianek, mięta pieprzowa,
melisa, które wspomagają pracę jelit.

3. Zadbaj o błonnik pokarmowy
Błonnik pokarmowy usprawni perystaltykę jelit. Znajdziesz go w owocach, warzywach,
ziarnach. Możesz też przygotować kisiel z siemienia lnianego lub dodać chia do deseru.

4. Pomyśl o kolejności spożywanych posiłków
Postaraj się zacząć od potraw bogatych w białko (ryba, mięso, strączki) najlepiej w
towarzystwie dużej ilości warzyw. Zapewni Ci to uczucie sytości, dzięki czemu będziesz
mniej podjadać.

5. Nie siadaj do stołu głodny jak wilk!
Postaraj się zjeść małą przekąskę na ok 30 min przed kolacją. Niskokaloryczny owoc czy
marchewka będą dobrym wyborem, który zapewni uczucie lekkiej sytości – dzięki czemu
siadając przy stole łatwiej będziesz kontrolować to co jesz.

6. Pamiętaj o wodzie!